wtorek, 3 listopada 2009

Jesien idzie

Chyba wracamy do zywych. Na prosbe moich milych Czytelnikow krotka historia naszej choroby. Otoz przeziebienie przytargal z pracy moj maz, ale poniewaz on jest uprzywilejowyany i ma lekarza na miejscu w pracy, zostal szybko zbadany i zdiagnozowany i od razu przydzielono mu lekarstwa, w tym, jak sie okazuje bardzo tu popularny, antybiotyk. Nas dopadlo kilka dni pozniej. Ja sie bronilam przez pare dni przed pojsciem do lekarza, ale w koncu bolalo mnie juz bardzo mocno gardlo i ogolnie bylam nie do zycia i w koncu sie poddalam. Wybralismy sie po raz kolejny do opisanego juz przeze mnie wczesniej Bumrungrad International Hospital. Najpierw skierowano mnie do rejestracji, ktora znajdowala sie na 10 pietrze. Myslalam, ze natkne sie na tlum kaszlacych Tajow czekajacych w kolejce, a tymczasem trafilismy do eleganckiego otwartego pomieszczenia, gdzie w przytulnie urzadzanych kacikach siedzialy przy biurkach panie i z usmiechem witaly nowych pacjentow. Wypelnilam karte, pani zrobila mi zdjecie (paskudne), dostalam karte pacjenta i skierowano mnie do lekarza. Lekarz z maseczka na twarzy zadal kilka pytan, zajrzal w gardlo (troche sie przestraszyl), zbadal przez koszulke!! i wypisal..antybiotyk oczywiscie. Cala wizyta trwala moze 7 minut. Potem tylko trzeba bylo wziac dokumentacje choroby (ubezpieczenie), zaplacic i odebrac przygotowane specjalnie dla mnie i opisane lekarstwa. Nastepnego dnia ta sama historie powtorzylismy z Lena, bo okazalo sie, ze i ja choroba dopadla. Nie musze chyba dodawac, ze dostala rowniez antybiotyk.
U lekarz bylam jeszcze dwukrotnie, bo nie moglam sie wyleczyc. Po kolejnej wizycie w Bumrungrad doszlismy do wniosku, ze czas skorzystac z ubezpieczenia i chyba przy tej opcji zostaniemy. Przyjechal do mnie w ciagu pol godziny pan doktor Taj, zbadal (rowniez przez ubranie), zostawil leki i co najwazniejsze, nie pobral oplaty. Mam nadzieje, ze juz nam lekarze potrzebni nie beda, ale to chyba jednak wygodniejsze i zdecydowanie tansze rozwiazanie.
Nie wiem, gdzie sie lecza przecietni tajscy obywatele, szpitalne okna wychodza na straszne slamsy, ulica przy ktorej jest polozony do najprzyjemniejszych nie nalezy, a pacjenci wygladaja na wiecej niz dobrze uposazonych.Wiem, ze jest jeszcze kilka szpitali tutaj i chyba w kazdym z nich sa jakies przychodnie, wiec moze tam? W kazdym razie ja bylam pod wrazeniem wygladu i sprawnosci obslugi tego "naszego" szpitala, ale nie wiem jak to sie ma do jakosci obslugi medycznej.

W kazdym razie mam nadzieje, ze wracamy do zdrowia. Dzisiaj pogoda zgotowala mi mila niespodzianke. Otworzylam rano drzwi od balkonu i poczulam lekki chlod!! Wial wiatr i odczuwalo sie ruchy powietrza, niesamowite! Bylysmy w stanie wytrzymac w mieszkaniu przy otwartym oknie, a tu juz nie lada wyczyn. Co prawda prognozy nie nastrajaja optymistycznie i przepowiadaja znowu 35 stopniowe upaly, ale dzisiejszy dzien daje jednak nadzieje, na lepsze, chlodniejsze jutro.
pozdrawiam wszystkich serdecznie sciskam i moze w najblizszych dniach wydarzy sie cos godnego opisania i sfotografowania.

4 komentarze:

  1. Super, ze już Wam lepiej. Buziaki
    D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że wróciłyście do zdrowia i do klawiatury. Bardzo ciekawe te informacje o tajskim lekarzu. Chyba zacznie funkcjonować w naszej nomenklaturze, jako "badający przez ubranie" /czytaj: ktoś super dyskretny albo nieśmiały/. Ciekawa jestem jak zachowa się ginekolog /oczywiście przyszła mi do głowy paskudna myśl o rajstopach ale tam chyba za ciepło/. Nie mów Lence co ta głupia ciotka tu wypisuje!

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieki za poprawe humoru. Mam nadzieje, ze nie bede musiala testowac ginekologa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu, to chyba specyfika azjatycko-anglosaskich wplywow. W UK badanie tylko przez koszulke, lekarz ginekolog to jak mityczny stwor, ktorego nikt nigdy nie widzial (no moze przy porodzie, gdy dzieje sie cos bardzo zlego albo przy operacji), albo w ... polskiej przychodni w Londynie lub Manchester. Obecnie mamy szal swinskiej grypy i w sobote wybieram sie na szczepienie. Czy u Was spokojnie? Pozdrawiam z west yorkshire,malwina

    OdpowiedzUsuń