środa, 11 listopada 2009

No dobra, poszperalam troche i znalazlam przedszkole, ktore ma zajecia dla dzieci w wieku Lenki i to nawet codziennie. Troche to od nas daleko, ale jakos sie zorganizujemy. Jutro mam dostac dokladne informacje, co, gdzie i jak. Bedzie dobrze.

Mamy ostatnio nowa, swiecka tradycje chodzenia do ksiegarni w naszym "osiedlowym centrum handlowym". Siedzimy sobie na podlodze i ogladamy i czytamy ksiazki, glownie te dla dzieci, ale mamy tez swoj ulubiony regal z ksiazkami o zwierzetach. Jak juz sobie poogladamy wszystko co mozliwe to idziemy na muffina i kawke/soczek do sturbacksa. (Ten ostatni zwyczaj chyba trzeba bedzie troche zmodyfikowac, bo spodnie jakies ciasne sie powoli robia. Moja spodnie oczywiscie, nie Lenki ;))
No wiec, w naszym "osiedlowym centrum handlowym" zawitala juz zima, a wlasciwie zawitala juz atmosfera swiateczna. Na kazdym pietrze stoja juz ubrane choinki, wszedzie pelno bozonarodzeniowych gadzetow, upominkow, promocji itd itd. W sumie nie dziwi mnie to wszystko, mimo ze przeciez Wigilia jest dopiero za poltora miesiaca i ze na dworze jest 35 stopni i dziwnie to wszystko razem wyglada, ale zaskakujace jest to zestawienie wszechogarniajacego tutaj buddyzmu z chrzescijanskimi swietami, ktorych tak naprawde nikt tutaj, oprocz ekspatow, nie obchodzi. Strasznie jestem ciekawa, jak to wszystko bedzie wygladac w grudniu, ciekawe jak beda wygladac tajscy sw.Mikolajowie, czy beda puszczac koledy w sklepach? Jakkolwiek bedzie, nie omieszkam Was o tym ponformowac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz