sobota, 17 października 2009

Mielismy dzisiaj przemily dzien. Wreszcie wybralismy sie troche dalej poza nasza dzielnice i poznalam Bangkok prawdziwy, stary, tradycyjny, bardzo ciekawy. Poplynelismy taxowka wodna rzeka Chao Phraya do swiatyni Wat Arun (Swiatynia Switu). Z wody ogladalismy ogromne, luksusowe hotele i stojace zaraz obok rozpadajace sie prowizoryczne domki na palach niebezpiecznie wiszace nad woda. Niesamowite zderzenie bogactwa i biedoty.

Po dosc pobieznym (straszny upal) zwiedzeniu swiatyni udalismy sie do dzielnicy Banglamphu i tam zjedlismy obiad. Bardzo mi sie tam podobalo, w odroznieniu do naszej dzielnicy pelnej wiezowcow, centrow handlowych i samochodow, bylo tam nadwyraz spokojnie mimo wielu knajp i turystow na ulicach. Zatrzymalismy sie na obiad na ulicy Khao San, pelnej tajskich, klimatycznych knajp i straganow z bizuteria, ubraniami, butami itd itd. Co chwila zaczepiali nas tamtejsi krawcy namawiajacy do kupna czy uszycia najlepszego, najmodniejszego i najtanszego oczywiscie garnituru.

Niestety w moim aparacie wyczerpala sie bateria w najmniej oczekiwanym momencie i zdjec z tej czesci naszej wycieczki nie ma.

Po obiedzie wrocilismy do domu, zeby troche odpoczac od upalu. Popoludniu wybralismy sie znowu z Marka znajomymi z pracy na kolacje. Poznalismy wreszcie koreanczyka BJ-a, jego nowoprzybyla do Bangkoku zone i ich 4-letnia coreczke (wybaczcie, ale jeszcze nie przyswoilam sobie ich imion). Dziewczynki przygladaly sie sobie najpierw niesmialo, a potem rozszalaly sie wspolnie w mieszkaniu jednego z kolegow i urzadzaly tradycyjnie skoki z kanapy w roznych wariacjach. Na koniec corka BJa powiedziala, ze bardzo chcialaby sie z Lena znowu spotkac.

I tak oto jutro wybieramy sie wspolnie do ZOO.



a tutaj troche zdjec z dzisiejszej wyprawy: http://picasaweb.google.pl/kucharski.mk/17102009#

2 komentarze:

  1. Gosiu, Wszystkiego Najlepszego od nas wszystkich. Pozdrawiamy Agata, Donny, Jula & Amela

    OdpowiedzUsuń