niedziela, 25 października 2009

Z powrotem w Bangkoku

Wrocilismy z Pattaya. Spedzilismy ten weekend dosc leniwie, (dla mnie az za leniwie jednak) na zmiane na plazy i na basanie, wybralismy sie nawet w pewnym momencie na spacer, ale szybko wrocilismy, bo okolica jakos nas nie zauroczyla, poza tym Lena usnela w nosidle i trzeba bylo sie spieszyc z powrotem.
Od razu po przyjezdzie zauwazylismy, ze Pattaya, a przynajmniej czesc w ktorej przyszlo nam mieszkac, pelna jest Rosjan; zamoznych, obwieszonych zlotem i bardzo dobrze odzywionych Rosjan. Menu w restauracjach napisane po rosyjsku, szyldy na sklepach i informacje dla turystow rowniez w tym jezyku. Nie zauwazylismy Amerykanow, Anglikow czy Japonczykow, ktorych tak duzo w Bangkoku.
Pattaya to miasto bardzo rozrywkowe i lubiane m.in. przez srodowiska homoseksualne, co od razu dalo sie zauwazyc. Duzo tam restauracji oznaczonych teczowa gejowska flaga, a na plazy par tej samej plci. Mlodzi tajscy chlopcy oferuja masaze tajskie i inne odpoczywajacym na plazy glownie starszym, bialym panom. Zreszta starsi, biali panowie to kolejna kategoria bywalcow Pattai i chyba Tajlandii w ogole. Zazwyczaj mozna ich spotkac w towarzystwie mlodych, ladnych Tajek lub jak wspomnialam wyzej, mlodych, niekoniecznie ladnych Tajow. Czesto chodza grupami, tzn dwoch panow, dwie Tajki, ale bywaja i inne kombinacje typu jedna Tajka, dwoch panow. Starsi, biali panowie wygladaja jakby zlapali Pana Boga za nogi, a mlode, ladne Tajki rowniez wygladaja jakby wygraly los na loterii. Biznes sie kreci.

Ale wrocmy na plaze. Okazuje sie, ze nie ma rzeczy, ktorej nie mozna kupic lezac sobie beztrosko w lezaku. Co chwile wyrastali przed nami Tajowie handlujacy m.in: paskami z weza, sukienkami, koralikami, pirackimi filmami na dvd, owocami, krewetkami z grilla, lodami, napojami itd itd. Mozna bylo tez zostac wytatuowanym, wymasowanym i wypilingowanym. Spotkalismy tez pana, ktory chcial nam postawic horoskop. Najmniej podobaly nam sie panie, ktore szorowaly piety lezacemu nieopodal, bardzo dobrze odzywionemu Rosjaninowi, a potem oferowaly nam podobna usluge.
Brakowalo nam takiego prawdziwego morskiego klimatu, z falami, zaglami, mewami itd itd. Jest to pewnie zasluga bardzo upalnej pogody i braku wiatru, co powodowalo, ze mialo sie wrazenie, iz powietrze stoi. Wieczorem wszystko bylo sztucznie oswietlone, plaze zostaly zamiecione! i wysprzatane (mam na mysli prywatne plaze), nagle robilo sie cicho i spokojnie, mialam wrazenie, ze znajdujemy sie w jakims dobrze wyposazonym studio filmowym.
Dzisiaj rano bylo strasznie goraco, mnie bolalo gardlo, a Lence wbila sie jakas drzazga w stope, wiec tylko Marek zazywal morskich i basenowych rozkoszy. Wrocilismy do Bangkoku taksowka (za smieszne pieniadze). Poniewaz nie umielismy sami dobrze opatrzyc Lenkowej piety, postanowilismy sie wybrac do lekarza. Znalezlismy adres znajdujacego sie nieopodal szpitala i tamtez sie udalismy. Szpital wygladal jak pieciogwiazdkowy hotel z restauracjami i kawiarniami. Trafilismy do przychodni dzieciecej, pieknie urzadzonej, przypominajacej raczej plac zabaw niz „placowke medyczna.” Myslelismy, ze przyjdzie nam czekac w dlugiej kolejce, a tymczasem zaraz po rejestracji, mila pani pielegniarka zmierzyla i zwazyla Lenke jeszcze w poczekalni (okazalo sie, ze Klusia-Nieklusia, urosla znowu i ma juz 91 cm) i za chwile zaprosil nas do siebie pan doktor. Obejrzal skaleczone miejsce, wyjasnil co trzeba, dal masc, zbadal przy okazji calosciowo i tyle. Na koniec od razu dostalismy w aptece przepisany lek z wydrukowana i przyklejona imiennie naklejka z instrukcja obslugi. Cala nasza wizyta w szpitalu trwala jakies 30 minut. A potem wyszlismy na ulice, niezmiennie biedna, brudna, smierdzaca, z tak samo umeczonymi, spracowanymi, biednymi ludzmi...

A to zdjecia:
http://picasaweb.google.pl/kucharski.mk/Pattaya?authkey=Gv1sRgCJPau872wMqo4gE#

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz